Z kościelnej kruchty raz po raz dociera do mych uszu podsłuchany termin „kultura”. Odmieniany wydaje się być przez wiele przypadków, do tego ze słownikiem synonimów w dłoni.  Po osławionym już – za przyczyną papieża Polaka – terminie „cywilizacja śmierci”, którego rolę na polu demagogii i propagandy nie sposób przecenić; po – jak się wydawało – bezgranicznie absurdalnym sporze o „kulturę gender”, oto kościelna kruchta znowu nas zaskakuje.

Niedawno wiceszef polskiego episkopatu – abp Marek Jędraszewski – wprowadził termin: ”kultura singli”… Ponieważ ja, w przeciwieństwie do znakomitej większości polskich katolików, wsłuchuję się w słowa biskupów, mam nie mały problem. Muszę jakoś ten termin rozszyfrować. Wiem jednak, że trudne przede mną zadanie.

“To, czego kultura singli nie jest w stanie zaakceptować w odniesieniu do życia konsekrowanego, to oddanie się człowieka Komuś, wierność Komuś i życie dla Niego. Z oddaniem się Bogu i z wiernością obecnej kulturze jest nie po drodze, stąd z jej strony krytyka wierności zarówno w odniesieniu do życia konsekrowanego, jak i do małżeństwa” (abp. Marek Jędraszewski – zastępcą przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski | wywiad ks. Henryka Zielińskiego | Idziemy.pl).

 

Trzeba sięgnąć do definicji „kultury” – a jest ich bez liku. Trzeba spróbować wyłuskać jakieś charakterystyczne cechy tej grupy ludzi. Dotąd uważałem, że jedyną ich cechą wspólną jest to, że nie posiadają partnerek(-ów). Jednak to chyba zdecydowanie za mało, by mówić o „kulturze” – socjologowie, kulturoznawcy spieszcie mi z oświeceniem! Nic mi nie wiadomo o tym, by posługiwali się jakimś własnym językiem, nie łączy ich wspólny obyczaj, religia, filozofia i nauka. W każdym z tych obszarów zapewne różnią się jak reszta społeczeństwa. Nie podejrzewam ich również o to by łączyły ich jakieś wytwory materialne – w postaci sztuki, technologii, uprawy…

Rozumiem, że termin najbardziej ma się wpisywać gdzieś w definicję kultury społecznej lub/i duchowej, ale i tam nie jest mi łatwo ją rozpracować. Singli bowiem nic nie łączy poza tym, że są ludźmi nie będącymi w związku z druga osobą. W taką definicję singli „wpadają” także księża, w tym autor niesławnej wypowiedzi – abp Jędraszewski. Wielu katolickich wiernych, którzy żyją bez partnerów, żyje tak z rozmaitych powodów – nie koniecznie z własnego wyboru.

Czym zatem jest „kultura singli”? Kolejny lapsus językowy przedstawiciela polskiego episkopatu czy wyrafinowana metafora kościelnej nowomowy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *