Nasze mózgi działają niezwykle ciekawie. Jak się wydaje, człowiek kompletnie nie znosi pustki. Każda lukę musi czymś zapełnić. Psychologowie, neurobiolodzy i inni naukowcy przytaczają całe mnóstwo eksperymentów, które pokazują jak postrzegamy rzeczywistość. Wszystkim zainteresowanym polecam blog prof. dra hab. Jerzego Vetulaniego pt.: Piękno neurobiologii. Zainspirowany wykładem profesora zrobiłem krótki research ciekawego zjawiska, którym jest apofenia – czyli dostrzeganie w przypadkowych zjawiskach ukrytych sensów i znaczeń. Szczególnym rodzajem apofenii są pareidolie – czyli dostrzeganie w przypadkowych, niejednoznacznych i losowych bodźcach (obrazach czy dźwiękach) czegoś znaczącego.

Przykład: Klęczący w kościele zakonnik widzi, jak z figury spadają korony i interpretuje to jako informację od świętych postaci, że chcą nowych koron – czytaj: Gość.pl: Dlaczego spadły korony?

Znakomitym przykładem zabawy pareidoliami jest  gapienie się w chmury i szukanie w nich różnych zwierząt, figur, postaci itp. Zabawa szczególnie godna polecenia, gdy można jej się oddać we dwoje. Wtedy nie tylko pozostaje z niej romantyczne wspomnienie wspólnego gapienia się w chmury, ale także doświadczenie tego, że każdy w chmurach widzi co innego, a niekiedy druga połowa widzi to co my, dopiero wtedy, gdy jej o tym powiemy.

Profesor Vetulani w jednym ze swoich wykładów przytacza przykład kobiety, którą Freud wprowadzał w stan hipnozy i indukował jej sugestię posthipnotyczną która polegała na poleceniu otworzenia parasolki po wyprowadzeniu z transu. Gdy kobieta faktycznie z transu wychodziła otwierała parasolkę. Zapytana o powody tej czynności podawała motywy bardzo racjonalne – np. chęć sprawdzenia, czy nie trzeba z parasolką po drodze iść do naprawy. Faktycznie przyłapana na nieświadomej czynności szukała sensownego wytłumaczenia swojego zachowania, nie zdając sobie nawet sprawy, że bredzi.

Czy mato coś wspólnego z naszymi pareidoliami? No trochę wydaje się, że ma. Gdy nasz mózg natrafia na przeszkody w postrzeganiu, albo odbiera jakieś bodźce natychmiast stara się nadać im jakiś sens, wypełnić czymś znajomym, najbardziej pasującym. Każdy bez trudu w sieci znajdzie informacje o złudzeniach optycznych, czy sposoby samodzielnego sprawdzenia jaki efekt powoduje ślepa plamka.

Podobnie pewnie jest z pareidoliami – mózg na siłę doszukuje się sensu w przypadkowych, losowych bodźcach i wychodzą z tego niezłe cyrki. Na przykład paprykowe czy wyłaniające się z innych warzyw stworki:

Czasami pareidolie potrafią być naprawdę sugestywne i wyłaniać w niezwykle zaskakujących okolicznościach:

Niekiedy potrafią zainspirować mózg do skojarzeń zaskakujących:

Istnieje jeszcze ciekawsze grupa pareidolii, która robi ogromną furorę i czasami słychać o niej w mediach. Są to pareidolie religijne. Człowiek spragniony kontaktu z Bogiem, szukający Boga w naturze bez większego trudu dostrzeże go w takich przedmiotach jak szyba w oknie, tost, patelnia, drzewo… Swojego czasu wielu wiernych ściągały pod okna prywatnych mieszkań – nawet w blokach  – plamy na szybach. Wokół patelni i blach do pieczenia rodziły się nawet lokalne kulty. Tych, którzy są zainteresowani racjonalnymi przyczynami powstawania zjawisk optycznych na szybach zachęcam do pogrzebania w sieci – ja znalazłem ciekawy tekst zbierający wszystko w kupę: Jerzy Płoński, Dziwne zjawiska na szybach, „Świat Szkła” nr 6/2013 – Oknotest.pl.

‘Matka Boska pojawiła się na kuchennej szybie u sąsiadki Łucji Piechnik’ – oświadczył w listopadzie 1997 roku górnik Huber Pielka. Pod familokiem w Zabrzu-Kończycach zaraz zebrali się mieszkańcy. Oni również widzieli matkę Chrystusa. Szybę odwiedzali wierni z całego kraju – czytamy na zabrzańskim ‘Naszym Mieście’.

źródło: wiadomosci.gazeta.pl | Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta

źródło: zabrze.naszemiasto.pl

W lokalnym serwisie można przeczytać, że wszyscy zobaczyli świętą twarz okrytą chustą, dzieciątko, a nad nimi krzyż. Pani Łucja była szczęśliwa, że Maryja pokazała się u wdowy, która na nic dobrego już nie czekała. Zaczęły się pielgrzymki, tłumy i modlitwy. Szybę zabrano do kościoła. Parafianie przynieśli ją z powrotem.

Matka Boska miała też pojawić się w ukraińskiej wsi w obwodzie mikołajewskim:

– Na własne oczy zobaczyłam cud. Bez żartów – naprawdę cud! We wsi Martynowskoje, rejon Woźneński, trzy dni temu na szybie domu pojawiła się ikona Matki Boskiej. Szkło zostało umyte ze wszystkich stron, wszystko jest na swoim miejscu … Myśl co chcesz – napisała Natalie Vashchilenko i załączyła kilka zdjęć (mediainfo.mk.ua).

Zatem jeszcze galeria przykładów pareidolii, które mają związek z religią. Wrzucam bez żadnego komentarza, żeby nikt nie miał pretensji. Są powszechnie dostępne w sieci, a Jan Paweł II w ognisku, Jezus na toście czy na żelazku to bardzo popularne przykłady. Wiadomo, że święte postacie objawiające się na tostach i grzankach to chyba najpopularniejszy sposób wkraczania sacrum w prozę życia.

Postać Jana Pawła II wychodząca z ogniska – to pareidolia, na która szczególnie warto zwrócić uwagę. Po pierwsze jest z naszego rodzimego podwórka. Po drugie klimatu temu objawieniu dodaje fakt, że ognisko zapalone zostało na górze Matyska w Beskidach w drugą rocznice śmierci papieża – autorem fotografii był niejaki Grzegorz Łukasik. Zdjęcie – wobec rodzącego się na naszych oczach mitu JPII zrobiło ogromną furorę w internecie. Temu zagadnieniu warto jednak poświęcić kiedyś odrębny tekst. W wierze religijnej jest wiele mitów, które już się wgryzły w kulturę. Powstawanie mitu Jana Pawła II mogliśmy i możemy obserwować własnymi oczami i doświadczeniem. Za 100 czy 200 lat nikt nie będzie już kwestionował cudowności, którymi ten mit obrośnie.

Ta serowa grzanka poniżej jest dowodem na to, jak daleko może sięgać mózg porażony wrażeniem wytworzonym przez religijną paraidolię. W roku 2004 tost ten miał już 10 lat i został sprzedany za 28 tys. $ w aukcji, w której uczestniczyło 1,7 mln osób. Oczywiście w USA – to kraj o niezwykle specyficznej religijności.

Z pewnością wiele osób, gdyby wyszło po chrzcie z Jordanu i zobaczyło nad sobą na niebie takie zjawisko, dałoby się poćwiartować za to, żeby dać świadectwo, że zstąpił na nich Duch Święty. Zdjęcie przedstawia chmurę nad Rzymem:

Paraidolie dla religijnego człowieka to jednak nie zabawa. Traktowane są jako objawienia, gromadzą tłumy wiernych, powodują skutki, jakich by sobie rozsądny człowiek nawet nie wyobraził.

Przedmioty, które wywołują sakralne skojarzenia otaczane są autentycznym kultem. W dniu 4 marca 2009 roku (środa popielcowa) w kuchni Pugh Elementary School w Houston (Texsas) kucharka Guadalupe Rodriguez szorowała brytwannę. Pomimo usilnych starań nie mogła jej domyć. Po trzecim myciu dostrzegła, że plama, którą chce zmyć to Matka Boska. Blacha ze świętym wizerunkiem ruszyła drogą służbową. Myjąca pokazała ją swojej kierowniczce Corali Pacay, ta zaś przekazała ją wyżej – dyrektorce szkoły – pani Lidzie Guerrero. Wszyscy się przejęli, wszyscy widzieli „matkę boską niezmywalną” – także dzieci i rodzice. Wierni owładnięci religijnym impulsem postawili przed szkołą namiot i wystawili świętą blachę do adoracji – sami zobaczcie:

Nie chciałbym być na miejscu matki, która jest głęboko wierzącą katoliczką, oglądała „Dziecko Rosemary” i dostała takie zdjęcie z USG.

Pacjentka, której wykonano poniższe badanie obrazowe próbowała je sprzedać – zeszło za kilkaset dolarów:

Jak wyczytałem na neuroanthropology.net w 2002 r. Pamela Latrimore przeszła badanie MRI, które zdaniem niektórych ujawniło Matkę Boską w tym miejscu, gdzie większość z nas ma móżdżek. Zgodnie z odszukaną historią, pacjentka była 42-letnia żoną i matką, nie posiadającą ubezpieczenia. Sama nie zwróciła uwagi na zdjęcie i nie wiedziała co miała na myśli jej szwagierka, gdy zakrzyknęła: „O rany, Pam, masz Matkę Boską w głowie”. Smutną historię Latrimore można przeczytać tutaj: Our Blessed Lady of the Cerebellum, neuroanthropology.net.

Natomiast poniższe zdjęcie zrobione przez głęboko wierzącą osobę po przyjęciu komunii świętej może bardzo umocnić wiarę w transsubstancjację (realną obecność przyjmowanego do swojego serca Jezusa ukrytego w hostii):

Szukanie znaczącego w przypadkowym stawało się wielokrotnie przyczyną teorii spiskowych, szukania powiązań świata polityki z demonami i mocami ciemności. Demony widoczne w kłębach dymu wydobywającego się z WTC po zamachu są dla mnie zrozumiałe. Ludzie przerażeni i zaskoczeni tym, co się stało, szukali jakiegoś objaśnienia, więc je znaleźli:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *